Info

avatar Jestem MateM z miasta Dębica/ Darmstadt (Hesja). Od 2008 roku na rowerze przejechałem: 109617.86 w tym 15309.60 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 21.00 km/h
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Lista setek

Mapa przejechanych dróg- aktualizacja 2022








button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 140 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 120 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 138 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 143 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 206.7 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 124.6 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 173 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 154 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 135 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 141 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 99 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 138 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 164 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 201 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 166 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 148 km button stats bikestats.pl Najdłuższa wycieczka: 104 km

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy MateM.bikestats.pl

Archiwum bloga

skype downloadLicznik wizyt na stronę
Flag Counter
Wpisy archiwalne w kategorii

Zdjęcie

Dystans całkowity:34687.99 km (w terenie 5041.33 km; 14.53%)
Czas w ruchu:1657:40
Średnia prędkość:19.84 km/h
Maksymalna prędkość:70.00 km/h
Suma podjazdów:253730 m
Maks. tętno maksymalne:187 (101 %)
Maks. tętno średnie:167 (87 %)
Suma kalorii:850816 kcal
Liczba aktywności:576
Średnio na aktywność:60.22 km i 3h 00m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
166.70 km 15.30 km teren
08:48 h 18.94 km/h:
Maks. pr.:37.20 km/h
Temperatura:34.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Przewyższenie:190 m
Kalorie: 3103 kcal

Berlin: w centrum stolicy Niemiec

Niedziela, 13 maja 2018 · dodano: 23.02.2020 | Komentarze 0

Mocno zaległy wpis z 13.05.2018.

Najdłuższa niemiecka wycieczka to wizyta w stolicy Niemiec. Wiele miesięcy mieszkałem w cieniu metropolii, aż wreszcie postanowiłem się do niej wybrać. Jest to de facto pierwsza stolica jakiegokolwiek państwa odwiedzona przeze mnie rowerem, jak i największe miasto poznane z perspektywy "dwóch kółek" (3.7 mln mieszkańców). Poruszanie się po Berlinie ułatwiało urządzenie GPS zapisujące i aktualizujące na bieżąco przemierzaną trasę.

Przedpołudniowy dojazd do ścisłego centrum rozległymi przedmieściami dłużył się. Z racji organizowanego akurat w tym dniu wyścigu kolarskiego Velothon Berlin musiałem się też liczyć z utrudnieniami, parokrotnie poszukując objazdów. Nie mogłem o wyścigu wiedzieć, jako że w trakcie kilkumiesięcznego pobytu w Niemczech nie korzystam z Internetu (to dobra okazja na technologiczny detoks), a w radiu słucham jedynie pogody. Samą imprezę kolarską razem z policją zabezpieczali głównie.. czarnoskórzy imigranci. 

Pierwszy dłuższy postój połączony z posiłkiem miał miejsce w Tiergarden- największym parku miejskim w sercu miasta.
Słońce już paliło, a w centrum dalsze utrudnienia związane z wyścigiem.
Przejazd ulicami Unter den Linden i Schlossplatz pod Alexanderplatz przeplatający się ze zwiedzaniem najbardziej znanych obiektów miasta: Reichstagu, Bramy Brandenburskiej, Berliner Fernsehturm oraz Katedry. Centrum opuściłem Leipziger Strasse.

Trzeba przyznać, że po Berlinie jednośladem jeździło się bardzo przyjemnie. Jest sporo przeznaczonych tylko dla rowerzystów dróg, można tez korzystać z pasów zarezerwowanych dla autobusów. Miasto w centrum nie przytłacza, brakuje tu wysokościowców, a zabudowa, rozległe place i parki dają poczucie przestrzeni.

Do końca aktywności pracowałem na wynik, czego efektem były dodatkowe terenowe pętle nad Blankensee i Dobbrikow. Podjazd do Glau nieudany ze względu na zbyt piaszczyste podłoże.

Późnym popołudniem zaglądnąłem jeszcze nad Riebener See. Każdy wizyta w rezerwacie nad tym jeziorem to ciekawe spotkania ze światem przyrody i żywa lekcja biologii: wiele różnych chronionych gatunków fauny i flory obrało te tereny za swoje siedlisko.

Berlin pozytywnie mnie zaskoczył, obawy co do poruszania się po tak dużym mieście były bezzasadne. Na pewno jeszcze go odwiedzę, mam zaplanowaną trasę wzdłuż Haweli do Olympiastadion. 

Zakres temperatur: od 16 °C rankiem do 34 °C w najgorętszej porze dnia.



Z PRO na Berlin. 


Śluza Kleinmachnow na kanale Teltow, łączącym Sprewę z Hawelą. 



Dziesiątki imigrantów spoza Europy zabezpieczało dzisiaj wyścig kolarski Velothon Berlin. 


Witamy w Berlinie :-)



Reichstag.


Tego zabytku chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. 



Sprewa i jej kanały w centrum miasta.


Katedra Berlińska. Pomimo gorąca tłumy wypoczywają na miejskich trawnikach lub spacerują. 


Dwie wieże: Kościoła Mariackiego i telewizyjna. Berliner Fernsehturm o wysokości 368 m. jest najwyższym budynkiem Niemiec. 


Droga z kamienia polnego to katorga dla roweru bez amortyzacji. Otaczająca sceneria łagodzi te niedogodności. 


Riebener See- tu zawsze jest coś ciekawego do zobaczenia. 


Ważka czteroplama.


Wśród ryb najczęściej można tu spotkać widoczne na zdjęciu wzdręgi i okonie.


Protestanci są bardzo tolerancyjni, nie przeszkadzają im nawet bocianie gniazda na kościołach. 



Dane wyjazdu:
151.84 km 19.20 km teren
07:36 h 19.98 km/h:
Maks. pr.:38.90 km/h
Temperatura:30.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Przewyższenie:370 m
Kalorie: 2872 kcal

Kloster Lehnin i Brandenburgia: spotkanie z uchodźcami

Niedziela, 6 maja 2018 · dodano: 28.07.2020 | Komentarze 0


Dziedziniec późnoromańskiego kościoła klasztornego w Lehnin.

Kolejna z dłuższych brandenburskich wycieczek spod znaku upałów. Tym razem wyruszyłem na północny-zachód w krainę rzeki Haveli.

Klasztorne mury

Pierwszy ważniejszy przystanek na trasie to klasztor Lehnin, położony w niedużej miejscowości o tej samej nazwie. Cały kompleks składający się z kościoła klasztornego (w murach którego się schłodziłem i byłem świadkiem mszy prowadzonej przez kobietę), muzeum, spichlerza i kilku innych zabytkowych obiektów, zwiedziłem jeszcze przed upałem. Dalej nad klasztorne jezioro zaprowadziła mnie ścieżka z kostki brukowej w cieniu drzew. To tu Lehnin poprzez kanał Emster połączony jest z główną rzeką regionu: Hawelą, którą można dotrzeć do Zachodniej Europy lub Polski. Za to aby dotrzeć do miasta Brandenburgia- kolejnego celu dzisiejszej wycieczki, zamiast asfaltowej ścieżki wzdłuż ruchliwej drogi wybrałem teren, i choć trasa wiodła po drogach szutrowych i polnych, to w większości terenami ruderalnymi.

Krakowskie Przedmieście i Roland z mieczem

Brandenburgia nad Hawelą: niemieckie miasto o słowiańskich korzeniach, w którym przed wiekami rezydowali polscy książęta, a w miejscowej katedrze pochowana była polska księżniczka Judyta Bolesławówna, żona władcy Brandenburgii. W mieście tym odwiedziłem wszystkie z czterech zachowanych baszt miejskich (w przeszłości było ich osiem), katedrę oraz rynek z ratuszem i pomnikiem Rolanda. Sama katedra jest ogromna- nie udało mi się zrobić zdjęcia, które by ją objęło w całości. Na Starym Mieście z racji rosnącego upału zabawiłem tylko chwilę, poszukując dalej cienia wśród licznych promenad i parków. 

Uchodźcy w Brück

W drodze powrotnej w upalnych warunkach, parę kilometrów przed Brück, spotkałem na trasie bliskowschodnich uchodźców. Obyło się z ich strony bez pobicia czy wyzwisk (ironia), a zamiast hordy ciemnoskórych, rozwścieczonych imigrantów, jakimi karmiono w Polsce publikę w niektórych mediach, szosą wędrował spokojny mężczyzna z dziećmi. Nie posiadali żadnego bagażu, więc w pierwszym odruchu chciałem zaproponować jakąś wodę lub czekoladę, z czego ostatecznie zrezygnowałem, bo nie wyglądali na zmęczonych. Nieodległe Brück jak się okazało, jest jedną z miejscowości w regionie Michendorf, gdzie zakwaterowano 1650 uciekających przed wojną cywili.

W Polsce w tym okresie przekaz konserwatywnych mediów zdominowany był przez zastraszające obrazy tłumów ciemnoskórych imigrantów, stanowiących zagrożenie dla życia miejscowych. Oczywiście wśród grup uciekinierów mogli znajdować się potencjalni przestępcy, ale to rolą odpowiednich służb jest ich neutralizacja. Terroryzm zresztą nie ma koloru skóry, czy wyznania. Zamachów dokonują także biali i katolicy (jak Polacy, czy Amerykanie), więc strach przed uchodźcami wydaje się raczej przejawem  ksenofobii i rasizmu wśród słabiej wykształconej części społeczeństwa, mającym swoje źródła w prymitywnych podziałach plemiennych z przeszłości, aniżeli głosem rozsądku. Historia kołem się toczy.. Polacy także doświadczali jako uchodźcy wielokrotnej pomocy od innych krajów, m.in. od muzułmanów w Iranie. Dziś część polskiego społeczeństwa (kuriozum, ta bardziej wierząca) pokazuje im środkowy palec. I gdy w Polsce naśmiewano się, że Niemcy witają terrorystów, Niemcy z kolei dziwili się, jak najbardziej katolicki kraj w Europie może być tak bezduszny i obłudny. 

Zachowania zwykłych ludzi nie można jednak utożsamiać z rządem, bo państwo niemieckie nie jest bezinteresowne, a pomoc azylantom jest elementem ratowania sypiącej się demografii. Średnia wieku wynosi tu aż 45 lat, co czyni Niemcy najstarszym po Włoszech narodem UE. Uchodźców od razu uczy się niemieckiego, aby wedle wykształcenia i umiejętności włączyć ich do społeczeństwa i gospodarki. Podczas mojego pobytu w Brandenburgii byłem świadkiem swego rodzaju wycieczek, oprowadzanych przez Niemki, które uczyły nastoletnich uchodźców języka i kultury na zajęciach terenowych. 

Uchodźcy nie dostarczyli mi zatem żadnych większych emocji, za to uczyniła to chwila roztargnienia w Alt Bork. Podczas ucieczki na polnej drodze przed kurzącym traktorem, wypadł mi futerał z aparatem. Zacząłem go szukać tuż po przejeździe pojazdu, szczęśliwie upadł w miejscu, po którym nic nie przejechało. W innym wypadku relacje z wycieczek wiele by straciły bez pamiątkowych fotografii. 

Podsumowanie aktywności zawiera 370 metrów przewyższenia według map Google, które jest wartością zaniżoną. Niestety nie spisałem wartości Garmina.
 

Jest to zaległy wpis z 06.05.2018.


Ta wycieczka wchodzi w skład cyklu Brandenburgia 2018:

Z Poczdamu nad Templiner See i Schwielowsee 111.6 km
Na południe: Treuenbritzen- Lindow- Jüterbog 106.3 km
Berlin: w centrum stolicy Niemiec 166.7 km
Caputh i Werder nad Hawelą 116.5 km
Maltensdorf i ucieczka przed burzą 124.5 km
Wzdłuż Haweli przez Berlin i Poczdam 163 km
Poczdam: śladami zabytków i pożegnanie ulewą 147.8 km



Wspaniałe, gotyckie mury XIV-wiecznego spichlerza w Kloster Lehnin. 


Wnętrze kościoła klasztornego w Lehnin w trakcie protestanckiej mszy (prowadzonej przez kobietę), w której brało udział kilkunastu wiernych. Nową religią większości Niemców jest teraz konsumpcjonizm.  


Klostersee.


Rietzer See objęte jest ochroną rezerwatową jako ważne siedlisko dzikich ptaków wodnych.



Wnętrze XII-wiecznej katedry w Brandenburgii nad Hawelą. Pochowano tu przed wiekami żonę Ottona I brandenburskiego: polską księżniczkę Judytę Bolesławównę z dynastii Piastów. Koligacje między rodami niemieckimi i polskimi był w tamtym okresie częste, a pierwszym, który je oficjalnie zapoczątkował już w 980 roku, był polski władca Mieszko I.


Rathenower Torturm.


Zabytkowy ratusz z pomnikiem Rolanda. Słońce już mocno daje się we znaki.


Przerwa posiłkowa nad Hawelą. Na ławce obok bliskowschodni imigrant, najprawdopodobniej Turek, słuchał głośno orientalnej muzyki z telefonu. Po lewej za drzewami znajduje się wioska słowiańska (Slawendorf)- pamiątka po słowiańskich założycielach miasta.


Steintorturm na Nowym Mieście.


Opuszczając Brandenburgię.


Łabędź niemy na Riebener See.


Dane wyjazdu:
38.96 km 18.10 km teren
02:20 h 16.70 km/h:
Maks. pr.:29.40 km/h
Temperatura:22.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Przewyższenie:130 m
Kalorie: 694 kcal

NSG Nuthe- Nieplitz Niederung

Piątek, 4 maja 2018 · dodano: 29.03.2019 | Komentarze 0

Zaległy wpis: 04.05.2018.

Choć po pracy po raz kolejny zamierzałem pokręcić nowymi trasami, to aktywność zdominowały przede wszystkim ciekawe obserwacje fauny, a rowerowa wycieczka z krajoznawczej stała się przyrodniczą. 

Szczęście dzisiejszego dnia dopisało: liczne obserwacje ptaków, m.in. gęsi gęgawy, perkozy dwuczube, bielik, kanie, żurawie, a także zaskakujący gatunek kaczkowatych: kazarka egipska. Poza tym wpadły także dwa nowe gatunki motyli: Dostojka Latonia i Zorzynek Rzeżuchowiec.

Tytułowy rezerwat przyrody jest jednym z dwóch wielkich obszarów ochrony ścisłej na terenie parku krajobrazowego Nuthe- Nieplitz: przyrodniczej enklawy w bezpośrednim sąsiedztwie Poczdamu i Berlina. Parków tego typu w całych Niemczech jest aż 104, a 11 z nich znajduje się w Brandenburgii. Sam rezerwat rozciąga się południkowo w łańcuchu jezior, na nizinie będącej obszarem lęgowym ponad 60 gatunków ptaków z Czerwonej Listy zagrożonych zwierząt Brandenburgii. Poza ekosystemem jezior znajdziemy tu także podmokłe łąki, bagna, czy lasy łęgowe.

Zakres temperatur: 22 °C-17 °C.


Osobnik męski Dostojki Latonii (Issoria lathonia) spotkany na drodze.


Teren w trakcie wycieczki reprezentowany głównie przez piaszczyste drogi leśne i polne.






Perkozy dwuczube i łabędź niemy uchwycone po drugiej stronie Riebener See.


Zorzynek rzeżuchowiec (Anthocharis cardamines), Strassweg na granicy rezerwatu.


Drewniany pomost w rezerwacie umożliwia dotarcie do wieży obserwacyjnej ze szlaku rowerowego.


Widok z wieży obserwacyjnej w Stangenhagen w kierunku północnym.


Pfefferfließ, jeden z dopływów rzeki Nieplitz.


Okolice Stangenhagen.


Widok z wieży w kierunku południowym.


Gęgawy w locie.


Kazarka egipska.


Żurawie w Dobbrikow.


Dane wyjazdu:
54.81 km 22.40 km teren
03:11 h 17.22 km/h:
Maks. pr.:30.10 km/h
Temperatura:17.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Przewyższenie: m
Kalorie: 964 kcal

Luckenwalder Heide

Czwartek, 3 maja 2018 · dodano: 07.03.2023 | Komentarze 2


Mój pobyt w Brandenburgii nieubłaganie zbliża się do końca, a jest jeszcze kilka miejsc wokół Luckenwalde, które warto byłoby odwiedzić i dzisiejsza trasa właśnie do nich prowadziła. Brandenburska prowincja nie oferuje wprawdzie tej klasy zabytków, które można podziwiać w nieodległych Poczdamie i Berlinie, ale nadrabia naturą: są tu więc kompleksy borów sosnowych, rozległe wrzosowiska, czy urokliwe jeziora, z bogatą flora i fauną typową dla tych ekosystemów.

Region parku krajobrazowego Nuthe-Nieplitz zjeździłem jak mało kto, a mimo tego bywam tu jeszcze zaskakiwany, jak dziś, gdy koło Berkenbrück natknąłem się na szyld ostrzegający przed ostoją wilka. Ssaki te występują na tych terenach, ale znam je z innych lokalizacji, choć żadnego jeszcze do tej pory nie zauważyłem. 


Rezerwat "Oberes Pfefferfließ".


Kleiner Torsftich.


Refugium gęgaw.


Brandenburskie łąki.


Ostoja wilka.




Łabędzie na Nuthe.


Steinweg w Woltersdorf.


Las koło Jänickendorf.




Dane wyjazdu:
106.29 km 27.85 km teren
05:56 h 17.91 km/h:
Maks. pr.:32.60 km/h
Temperatura:28.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Przewyższenie:130 m
Kalorie: 1960 kcal

Na południe: Treuenbritzen- Lindow- Jüterbog

Niedziela, 29 kwietnia 2018 · dodano: 21.12.2018 | Komentarze 0

Zaległy wpis 29.04.2018. 

Kolejna turystyczna niemiecka "setka" wykręcona tym razem w południowej części powiatu. Wyjazd przed południem, przez połowę trasy w większości tłukłem się po piaszczysto- kamienistych drogach leśnych, potem już tylko asfalty. Zwłaszcza  odcinek do Lüdendorfu to ciężka przeprawa po piaszczystej leśnej drodze w sosnowym borze. Sprawy nie ułatwiała upalna pogoda. 






Polną drogą donikąd w Kemnitz. Łącznie trzy kilometry po wybojach, na końcu zaś kanał irygacyjny i brak możliwości przeprawy. W drodze powrotnej na dosyć wysokiej ambonie myśliwskiej urządziłem sobie drugie śniadanie.


W lesie koło Buchholz natrafiłem na nie zaznaczony na mapach kompleks radzieckich schronów. Droga do nich została zablokowana nasypami, same wejścia do budowli i elementy instalacji również (częściowo lub w całości) zasypano ziemią. 








Tablica edukacyjna Dolina Nieplitz. Wśród tutejszej fauny wyróżniają się m.in. traszka górska i zimorodek zwyczajny. 


Reichhelmsteich- położony pod Treuenbritzen leśny staw okazał się idealnym miejscem na postój.


Nowe życie w stawie.



W lesie nie tylko drzewa bywają zielone.



Na drodze w okolicy Frohnsdorfu miałem okazję spotkać padalca zwyczajnego (Anguis fragilis).


Oko w oko z jaszczurem.


Polną drogą do Oehny.


Przelot Airbusa A400 nad Niedergörsdorf. 


Ścieżka rowerowa w Rohrbeck.


Późnym popołudniem od strony Oehny docieram do Jüterbog, przejeżdżając ulicami Pferdestraße i Zinnaerstraße przez historyczne centrum miasta. 
Uchwycona na zdjęciu brama miejska Zinnaer Tor zamyka Stare Miasto od północy. Wieża na  planie koła powstała w 1300 roku na fundamencie z kamienia polnego, sąsiadująca wieża kwadratowa to już późnogotycka budowla. 

Po opuszczeniu miasta obieram kurs na Luckenwalde, robi się coraz ciemniej. 
Wieczorem jeżdżę jeszcze ulicami w centrum, aby licznik przekroczył 100 km.





Dane wyjazdu:
59.10 km 5.00 km teren
04:06 h 14.41 km/h:
Maks. pr.:49.26 km/h
Temperatura:2.0
HR max:173 ( 91%)
HR avg:137 ( 72%)
Przewyższenie:1262 m
Kalorie: 2467 kcal

Szajs shimanowski, czyli zniszczona przerzutka i powrót z buta

Wtorek, 9 stycznia 2018 · dodano: 10.01.2018 | Komentarze 0


To mogła być naprawdę fajna wycieczka.. Rok zaczął się ciekawie- najpierw dętka, teraz przerzutka- na szczęście nie jestem przesądny. Podczas jazdy drogą polną w nowym terenie (w nic nie uderzyłem) wpakowałem się w lepkie "błoto bieszczadzkie", które w kilka chwil zajęło opony przerzucając się następnie na napęd. Nie wiem, czy to było przyczyną awarii, ale jadąc przez to błoto po chwili usłyszałem tylko zgrzyt i rower stanął. Myślałem, że to zerwany hak przerzutki, w końcu coś takiego już mi się zdarzyło na zawodach w Tarnowie w 2012, ale przez 10 sezonów czegoś takiego jeszcze nie widziałem- hak był cały, za to wózek przerzutki wygięty utkwił między szprychami. Tyle, że jeszcze nigdy nie jeździłem z przerzutką shadow. Przygoda życia na minus, jak do tej pory. 

Awaria miała miejsce na 30.7 km trasy. Miałem więc jeszcze do pokonania 28.4 km, a pozostało 2 i pół godziny do zachodu słońca i niewesoła perspektywa zimnego wieczoru. Na odsiecz nie miałem co liczyć :D, o godzinie 13 miałem tylko dwie możliwości: albo dotrzeć do przystanku komunikacji i zabrać się ze sprzętem autobusem, albo pieszo wrócić do domu. Do Brzostka miałem raptem 3 km, nie znałem jednak godzin odjazdów i nie chciałem ryzykować nieprzyjęcia z rowerem do autobusu.

Gdyby defekt miał miejsce na terenie płaskim, musiałbym całość przewędrować w niewygodnych spd. Tyle dobrego, że stało się to na Pogórzu, gdzie średnio połowa trasy to zjazdy. Jak wyliczyłem z bikemap, z tych 28 km, 12.3 km pokonałem z buta spd, a 16.1 km rowerem zjazdami. Na wygiętym wózku początkowo udało mi się podjechać kilka kilometrów, zanim przerzutka całkiem odpadła. 

Zabawne, że przed awarią, po kilkunastu km rozważałem zmianę trasy na bardziej płaską do Pilzna, już w Nawsiu z kolei widząc kamienistą drogę podejrzanie prowadzącą do posesji, nie zaufałem śladowi i wybrałem inną, feralną jak się okazało drogę terenową. 

Już jutro przeszło 200 złociszy wydam na starą i sprawdzoną Deore XT RD-M771, którą jeszcze można nabyć w sieci. Ten model udanie służył mi przez 3 lata, po czym został przekazany z całym rowerem do dalszej rekreacyjnej już jazdy bratu. Nowa i zaledwie dwukrotnie tańsza przerzutka Alivio w nowym systemie Shadow wytrzymała pół roku i niecałe 3300 km- kpina. 
 
Na pamiątkę coraz lepszej "solidności" Shimano zrobiłem sobie zdjęcia.


Wózek nie przetrwał kontaktu ze szprychami. Na czymś takim ujechałem jeszcze parę kilometrów, zanim przerzutka pękła i trzeba ją było wyjąć z łańcucha.





Dane wyjazdu:
62.43 km 25.00 km teren
02:58 h 21.04 km/h:
Maks. pr.:41.51 km/h
Temperatura:20.4
HR max:116 ( 61%)
HR avg:167 ( 87%)
Przewyższenie:276 m
Kalorie: 1244 kcal

Rzerwat "Torfy"- Wałki- bunkier Żdżary- Staw Machowski

Wtorek, 17 października 2017 · dodano: 17.10.2017 | Komentarze 0

Tym razem do Wałek jadę w odwrotny sposób: najpierw przez "Torfy", a powrót obok stawów. Przy okazji odwiedzam jeszcze obszar byłej bazy wojskowej w Żdżarach, po której pozostał tylko jeden duży bunkier.

W ostatnich latach zauważalna staje się sukcesja torfowiska- na jego obszar wkraczają gatunki pionierskie zmieniające ten biotop. 
Rezerwat
Zdj. Rezerwat "Torfy"

Bunkier w Żdżarach
Zdj. Bunkier w Żdżarach.

Staw Machowski jesienią
Zdj. Staw Machowski jesienią.



Dane wyjazdu:
154.42 km 24.70 km teren
08:04 h 19.14 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max: (%)
HR avg:126 ( 63%)
Przewyższenie:1667 m
Kalorie: 3921 kcal

Magurska Odznaka Terenowa dzień 2, pierwszy orlik krzykliwy

Piątek, 1 września 2017 · dodano: 03.03.2018 | Komentarze 2




Czas wycieczki: 8 g 4 m 31 s

Zwiedzone obiekty:

5. Nieznajowa
6. "Świerżowa Ruska"
7. Wątkowa 846 m. n.p.m.
8. Diabli Kamień
9. Wodospad Magurski


Wyjazd z kwatery po godzinie 8.

Rankiem na całą dolinę, gdzie niegdyś zlokalizowana była wieś Nieznajowa, darł się żebrzący o pokarm młody Orlik krzykliwy. Jest to mój pierwszy zaobserwowany osobnik tego niepospolitego gatunku ptaka drapieżnego. 

Po zdobyciu 9 pieczątek po odznakę udać się trzeba było do Ośrodka MPN w Krempnej. Z pstrąga w Foluszu ze względu na czas musiałem zrezygnować: skoro powrót wypada już dzisiaj, każda godzina ma znaczenie.

Najkrótszą, ale też cięższą trasą był ponowny podjazd na Magurę pod Polanę Świerzowską. Dam radę, myślę, i ruszam pod górę. Na trasie krótki postój w pobliżu leśnej kapliczki, gdzie w potoku można było się schłodzić. 

Tuż przed Polaną Świerzowską łapię zasięg w telefonie i dostaję wiadomość, że jutro padać jednak nie będzie, dla mnie jest już jednak za późno, aby zmienić plany. 

Miał być pstrąg w Foluszu, był w Świątkowej Wielkiej. 

Słońce przygrzewa, a ja wbrew logice ubrany dzisiaj na czarno, oczywiście bez kasku. Jakoś w gorące dni dobrze mi się kręci dalsze dystanse. 

 Otrzymanie odznaki wiązało się z opłatą 10 złotych, a jak wygadał się w rozmowie pracownik parku, koszt jej wytworzenia to około 8 zł, więc specjalnie na tym nie zarabiają. 

Powrót do Dębicy w okolicach godziny 20. Łańcuch smarowałem czerwonym FL tylko przed wyjazdem z Dębicy.

Trochę statystyk. Magurska Odznaka Terenowa zdobyta w ciągu dwóch dni. Jest to 50-ta zdobyta odznaka zdobyta w tym roku, a 77 od czasu jej powołania w lipcu 2016 roku, przy tym jestem pierwszym turystą z Dębicy i okolic któremu się to udało, i pewnie jednym z nielicznych, którzy dokonali tego na rowerze. Odznaka cieszy tym bardziej, że jej zdobycie kosztowało mnie wiele trudu i poświęceń :)

Podsumowując wycieczka jak najbardziej udana- dopisała pogoda, kondycja i sprzęt. Podczas tych dwóch dni udało się wykręcić 302.79 km w czasie 15 g 59 m 10 s z 3.514 m przewyższenia. Maksymalnym wzniesieniem na trasie była góra Wątkowa (846 m. n.p.m.). Dużą zasługę w tym mają nowe spodenki Contour z wkładką DrPad, dzięki którym po zrobieniu takiego dystansu nie mam żadnych odparzeń (co przytrafiało się na dłuższych dystansach w tańszych spodenkach), a po kilkunastu godzinach w siodle czuję po prostu zmęczenie. Wyjazd w nieco eksperymentalnym składzie, bo na Spiderze o nowej geometrii jeszcze dalej nie jeździłem, a i w spodenkach z wkładką żelową wybrałem się po raz pierwszy. 



Zdj. W drodze do Nieznajowej. 


Zdj. Nieznajowa o poranku.


Zdj. Orlik krzykliwy, Nieznajowa.


Młoda Ropucha zielona, Świerzowa Ruska.


Szlak rowerowy przez Świerzową Ruską. 


Zdj. Nie ma zmiłuj :) Po ciężkim podjeździe przyszło mi zjechać zielonym szlakiem po telewizorach.


Zdj. Rusałka admirał.


Zdj. Dystans po dwóch dniach podróży.



Zdj. Pieczątki potwierdzające zwiedzane obiekty.


Zdj. Przyznana Magurska Odznaka Terenowa. 


Dane wyjazdu:
148.37 km 16.30 km teren
07:54 h 18.78 km/h:
Maks. pr.:50.25 km/h
Temperatura:29.0
HR max:169 ( 85%)
HR avg:130 ( 65%)
Przewyższenie:1847 m
Kalorie: 4271 kcal

Magurska Odznaka Terenowa dzień 1

Czwartek, 31 sierpnia 2017 · dodano: 01.09.2017 | Komentarze 0



Zwiedzone obiekty:
1. "Hałbów"
2. Baranie 754 m. n.p.m.
3. Wysokie 657 m. n.p.m.
4. "Kiczera"

Wyjazd z Dębicy po godzinie 6:30, nocleg w jednym z domków nad zalewem w Krempnej.


Wycieczka planowana początkowo na trzy dni, jednak dzień przed wyjazdem aktualizacja pogody wykazała ochłodzenie i opady deszczu w sobotę, więc na turystykę pozostawały mi jedynie czwartek i piątek. 

Z dzikich zwierząt na razie zauważyłem tylko znaki "uwaga rysie" czy "zwolnij wilki"., za to krajobrazy nie zawodzą. Panoramy z Baraniego czy Wysokiego to coś, dla czego warto tu ponownie wrócić.



Fotografie pstrykam moją nową "małpką" Canon sx620.


Łąki w Myscowej.


Cerkiew w Polanach.


Zderzenie tradycji z nowoczesnością: chyża łemkowska w Olchowcu z blaszanym dachem i telewizją satelitarną. 


14- metrowa, drewniana wieża widokowa na Baranim (754 m. n.p.m.). Trochę obaw miałem, bo drabiny się ruszały, a szczebli miejscami brakowało, dodatkowo to wiatr a nie słońce podgrzewał atmosferę, ostatecznie jednak wszedłem w spd na taras trzeci :) Nie byłbym sobą, gdybym odpuścił, a nagrodą za podjęte ryzyko były wspaniałe widoki, niewidoczne z tarasu pierwszego  schowanego za ścianą drzew. Z oczywistych powodów rozrywka ta polecana jest raczej szczuplejszym osobom.

Nocleg ustaliłem sobie dopiero wieczorem w Krempnej, na 2-3 godziny przed zachodem słońca. Padło na luksusowy jak na beskidzkie warunki domek nad zalewem.



Wieczorny widok z Wysokiego (657 m. n.p.m.) w kierunku północnym.

Pod koniec dnia już zaczęło odcinać mi prąd w nogach, zwiedzanie zakończyłem wizytą na polanie Kiczera.

Dane wyjazdu:
128.90 km 3.70 km teren
05:50 h 22.10 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:26.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Przewyższenie:590 m
Kalorie: 2511 kcal

Beskid Niski 2016 dzień 2: Cerkiew w Króliku Wołoskim

Czwartek, 25 sierpnia 2016 · dodano: 26.08.2016 | Komentarze 0

Dzisiaj w ciągu dnia zdecydowanie cieplej, choć rankiem ze względu na przejmujące zimno sporym problemem było opuszczenie zamglonej Zyndranowej. Bliżej południa włączyła się jednak "lampa", i z kolei słońce utrudniało podróżowanie.



Fot. Zyndranowa o poranku.


Fot. W rezerwacie.


Fot. Drewniana zabudowa Jaślisk.


Fot. Punkt widokowy w okolicach Przełęczy Szklarskiej. W tle pasmo z górą Ostra po prawej stronie (687 m. n.p.m.), za którym położona jest Zyndranowa.


Fot. Cerkiew z połowy XIX wieku w Króliku Wołoskim, pomimo dewastacji dzięki staraniom Stowarzyszenia może doczekać się remontu. Na pierwszej, najwyższej wieży brak krzyża, który w 2015 roku jeszcze się tam znajdował. W tle wyremontowana w ubiegłym roku dzwonnica.


Fot. Wieża cerkwi w Króliku Wołoskim.


Fot. Wnętrze cerkwi w Króliku Wołoskim czeka na restaurację. Zwraca uwagę tęcza nad miejscem, gdzie kiedyś był ikonostas.


Fot. Wyremontowana dzwonnica.


Fot. Grób parocha Kmicikiewicza.


Fot. Pijalnia w Rymanowie- Zdroju. To tutaj spróbować można wód leczniczych: Tytus, Klaudia i Celestynka.